ZMIANA STRONY

Strona archiwalna. Aktualna strona Fundacji Edukacja dla Demokracji to www.fed.org.pl

Pielgrzymka pokoju PDF Drukuj Email
Wpisany przez Natalia Kertyczak   
poniedziałek, 11 stycznia 2016 14:20

– Jak to wierzy Pan w Boga, popie profesorze Wojno-Jasieniecki?
Czy Pan Go kiedykolwiek widział, tego swojego Boga?
– Boga rzeczywiście nie widziałem, towarzyszu oskarżycielu.Ale wielokrotnie operowałem mózg, i po otwarciu czaszki nigdy nie widziałem tam także i rozumu. I sumienia też nie widziałem.
Lekarz i ksiądz arcybiskup Łukasz


Kijów. Cerkiew Świętego Mikołaja. Wewnątrz pustawo i cicho. W kącie, obok ikony, modli się siwowłosa kobieta.

Jeszcze przez klika minut stoi z pochyloną głową i idzie do wyjścia. Na dworze czekają na nią trzy wielkie i ciężkie torby. Podniósłszy je, kobieta rusza na przystanek. Niedługo podjeżdża trolejbus numer 14, który jedzie na dworzec kolejowy. Właśnie na niego czekała.

Natalia dzieciństwo spędziła „na walizkach”. Ojciec – wojskowy, częste przeprowadzki po kraju. Pośród niewielu radości, które zawsze towarzyszyły dziewczynce, było malowanie. Z powodu tej pasji wstąpiła do szkoły artystycznej, a później została inżynierką.

Osiedliwszy się w Symferopolu, Natalia pracowała jako pedagog, później współpracownik instytutu naukowo-badawczego: „Mnie interesowała także estetyka przemysłowa, dużo zajmowałam się wnętrzami”. Na weselu przyjaciółki poznała kapitana milicji. Spodobali się sobie. Mijał czas, ich relacja stawała się mocniejsza. Stróż prawa miał w pracy ciągłe problemy z powodu odmowy współpracy z przestępcami. Grożono mu zwolnieniem, a nawet zabójstwem. Kiedy Natalia postanowiła pomóc, problemy zaczęły się u niej: zwolnienie z pracy, wyrzucenie z akademika, groźby „zrobimy z ciebie miazgę”.

W tym fragmencie opowieści starsza kobieta na długo milknie, a potem cicho mówi: „Przez zgryzoty przyszłam do Boga...”

To była trwała droga: wychowanie w tradycjach ateistycznych, obcowanie ze świadkami Jehowy... Ale najsilniej wpłynęła na nią znajomość z księdzem Oleksijem, który służył w klasztorze Świętej Trójcy w Symferopolu. On pomógł pokonać rozpacz.

„Wtedy po raz pierwszy się spowiadałam, a miałam już 48 lat. Grzechów było dużo, chyba tylko koni nie kradłam, a poza tym wszystko, – śmieje się kobieta. – On mnie pytał, a ja szczerze: pisałam ściągawki, przepisywałam prace kontrolne. Efekt był niesamowity! Nasze pokolenie było zafascynowane szpiegami. „Siedemnaście mgnień wiosny” widzieliście? Stirlitz czy ktoś inny powiedział: „Przyjdzie w życiu taki moment, kiedy wszystko zadziała na twoją korzyść”.
Po wyjściu ze świątyni zrozumiała, że dzisiaj nadszedł jej szczęśliwy dzień. „Ja nigdy nie miałam problemów ze snem. Nie spałam całą noc tylko raz w życiu, kiedy pisałam dyplom. A tym razem obudziłam się o drugiej w nocy i zupełnie nie chciało mi się spać. Przyśnił mi się Święty Łukasz. Wiecie kto to Święty Łukasz Symferopolski? Moje życie jest zupełnie nieciekawe, co tu opowiadać? A on – znany chirurg i ksiądz, doznał represji stalinowskich, był zesłany na 11 lat. Całe życie poświęcił pomocy innym, – opowiada kobieta. – Po tym śnie, wiedziałam co robić.”

Następnego ranka Natalia pojechała do Kijowa. Już od 17 lat pielgrzymka to jej życie: jeździ po Ukrainie, od klasztoru do klasztoru, od cerkwi do cerkwi. Kiedyś w kolejce elektrycznej spotkała człowieka, który dostał ataku serca. On sceptycznie odniósł się do propozycji, żeby się za niego pomodlić: „Ja, babko, i tak się źle czuję, a ty jeszcze się mnie czepiasz”, jednak po 10 minutach podziękował kobiecie, bo mu się poprawiło, i nawet zapisał wypowiedzianą przez nią modlitwę. Podobne przypadku zdarzały się często, ale za każdym razem Natalia była przekonana, że to nie jej zasługa.

Siwowłosa kobieta wchodzi do budynku dworca centralnego. Nie zwraca uwagi na krzątaninę wokół i pewnie kieruje się do znajomego zakątka. Grzebie w pakunkach i wyjmuje skromny posiłek.

„W Kijowie tylko leniwy jest głodny. Ja dziś jadłam obiad w cerkwi, dali jeszcze kaszy na drogę. Bezdomni na dworcu często gardzą czarnym chlebem, wiedzą, że im kupią smaczną bułkę. Ja tego nie rozumiem: kawałek chleba z wodą też się przydaje. A jak go jeszcze cukrem posypać, – mówi kobieta. – Kiedy byłam młoda, zdarzyło mi się nocować na dworcu – podczas wyjazdu służbowego nie udało mi się znaleźć miejsca w hotelu. Było bardzo strasznie, nie wiedziałam jak przeżyję noc. A teraz po 17 latach życia na dworcach i w kolejkach elektrycznych już przywykłam. Nie ma tu niczego strasznego, może czasem zimą bywa chłodno. Wtedy można podejść się do kaloryfera, zagrzać ręce, przebiec po dworcu – i już normalnie”.

Pątniczka nie skarży się na życie, uważa, że przeciwności hartują i dodaje: „Ukraina też wytrwa, z wiarą uda jej się przejść przez wszystkie trudności”.

Diana Chruszczowa i Ksenia Żuża

Przełożyła Anna Kupińska

Tekst powstał podczas warsztatów dla dziennikarzy „Storytelling czyli jak ciekawie opowiadać historie” w Kijowie w dn. 20-22 lipca 2015 roku.

Warsztaty odbyły się w ramach projektu „Wschód i Zachód razem – przestrzeń dialogu” współfinansowanego w ramach Polsko-Kanadyjskiego Programu Wsparcia Demokracji, który jest programem Fundacji Solidarności Międzynarodowej finansowanym przez rząd Kanady i Polski (w ramach programu polskiej współpracy rozwojowej MSZ RP).




 
Reklama
Reklama